﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Dziś: z udziałem brata Rojek, felieton pt: ‘Głos ma mężczyzna’">
<author_1="">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="12">
<date="1953-12-20">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Chciałyśmy zasięgnąć męskiej rady w sprawie sukienek do tańca, które szyjemy sobie na nadchodzący karnawał — powiedziała Lucynka do brata Rojek, podnosząc głowę znad żurnala. — Fasony już znalazłyśmy, chodzi o jakieś oryginalne przybrania...
— Ależ ma pani przecież śliczną sukienkę do tańca — powiedział brat Rojek. — Tę, w której panią poznałem.
— To jest sukienka sprzed 4 lat — wykrzyknęła Lucynka z irytacją. — Mówiłam ci, Paulinko, że nie warto zwracać się do mężczyzny o radę. Mężczyźni na sukienkach zupełnie się nie znają.
— Możliwe — powiedział brat Rojek. — Ale nie brak nam innych obserwacji, jeśli chodzi o strój i powierzchowność naszych danserek. 
— Ciekawa jestem — powiedziała Paulinka.
— Zaczynam więc — powiedział brat Rojek. Po pierwsze: Torebka. Bardzo kłopotliwy przedmiot. Większa część wieczoru upływa nam zwykle na pilnowaniu, zostawianiu pod opieką, szukaniu, znajdowaniu, jednym słowem opiekowaniu się torebką naszej danserki. Czy nie mogłaby zrezygnować z tej kuli u nogi?
— Ależ trzeba mieć przy sobie chusteczkę, trochę pieniędzy...
— To się zmieści do kieszonki, którą zawsze można zrobić, nawet w balowej sukni. Puder, grzebyk itd. najlepiej umieścić w ściąganym woreczku, który podczas tańca spokojnie wisi na poręczy krzesełka. A wreszcie od czego jestem ja, danser, z moimi kilkunastoma kieszeniami w ubraniu? Rzeczy wymagające szczególnie pilnej opieki mnie oddacie na przechowanie. A torebka powinna zostać w domu. Następnie:
Ciasne buciki, druga wielka zmora danserów.
— Przecież nie ich cisną — powiedziała Lucynka.
— Mimo to psują im zabawę. Bo właścicielka ciasnych butów albo zdecydowanie jest w złym humorze, albo w najlepszym razie tylko syka, z cierpiącym wyrazem twarzy. A czy to miło tańczyć z męczennicą? Po trzecie:
fryzura, nos. Tych dwu punktów swej osoby niektóre kobiety przez cały czas zabawy nie spuszczają z myśli. Poprawiają, przyczesują, przypudrowują. Resztę czasu zajmuje doglądanie pończoch (czy oczka nie poleciały), ust (czy nie rozmazane), rzęs (czy nie puściły) i manicuru (czy lakier nie odprysnął). Wszystko to nie sprzyja beztroskiej zabawie i poważnie peszy partnerów. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>

